- Shion! Shion!! HEJ, SHION, SŁYSZYSZ MNIE??!!
- Hmm, o co chodzi? - mruknął zaspany chłopak. Otarł oczy i spojrzał na zegarek, który wskazywał czwartą nad ranem. Kto mógł go wołać o tej godzinie? Białowłosy zwlekł się z łóżka i wyjrzał przez okno. Na dole stała dziewczyna, której w pierwszej chwili nie rozpoznał. Miyuki, pomyślał, co ona tu robi?
- Co tu robisz? - zapytał, starając się mówić na tyle głośno, by go usłyszała, starając się przy tym nikogo nie obudzić.
- Stoję i czekam, aż zejdziesz - odparła z uśmiechem. Shion przez chwilę stał, nie wiedząc, co ma zrobić. W końcu podszedł do krzesła, założył spodnie oraz trampki i po cichu przemknął po schodach na dół. Z lekkim skrzypnięciem otworzył drzwi i chwilę później stał już przed Miyuki.
- To teraz mi wytłumaczysz, po co tu przyszłaś?
- Chciałam tylko z kimś pogadać...
- I dlatego wyrwałaś mnie z łóżka o czwartej rano?! - przerwał jej, podnosząc głos. Zdenerwowała go ta blondwłosa dziewczyna, którą ledwie znał. Mimo to, bardziej zdziwiła go własna reakcja. Zazwyczaj trudno było go wyprowadzić z równowagi, szczególnie po wydarzeniach sprzed trzech miesięcy.
To przez zmęczenie, usprawiedliwił się w myślach.
- No nie.. znaczy tak, ale ja...- Miyuki zaczęła się jąkać, spuszczając głowę. - Miałam koszmary i boję się znowu zasnąć - wyjaśniła.
Shion westchnął. Rześkie powietrze odegnało już całkowicie jego pragnienie powrotu pod ciepłą kołdrę, gdzie mógłby jeszcze trochę pospać nim wstanie słońce. Gdzie ja w ogóle poznałem tę dziewczynę? Ach, no tak, już pamiętam...
Był maj. Już prawie dwa miesiące minęły od upadku muru. Na dawnym głównym placu powstał cmentarz, gdzie ludzie zakopywali swoich bliskich, zmarłych na wskutek zarazy. Tak bowiem nazwano atak pszczół, które wysysały życie ze zdrowych ludzi.
Białowłosy szedł właśnie do domu, kiedy to zauważył dziewczynę, która w pośpiechu poruszała się w stronę cmentarza. Przez głowę przeszła mu myśl, by iść za nią. Zrobił to, choć sam właściwie nie wiedział dlaczego.
Dziewczyna zatrzymała się dopiero przy jednym z wielu grobów i przyklękła przed nim. Shion odczekał chwilę i podszedł bliżej, starając się, by dziewczyna go nie zauważyła.
- To ktoś z rodziny? - zapytał w końcu, kładąc rękę na jej ramieniu.
- Tak - odparła, po czym spojrzała na mnie wielkimi, niebieskimi oczami. Twarz miała ładną, jednak Shiona niespecjalnie pociągał jej wygląd.
Dziewczyna wstała, podciągnęła spodnie i przeczesała włosy.
- Jestem Miyuki - przedstawiła się, wyciągając dłoń w stronę chłopaka.
- A ja Shion - powiedział, ściskając jej drobną rękę.- Może chcesz się przejść?
- Chętnie.
Na ulicach nie było wiele osób, więc Shionowi i Miyuki towarzyszyła cisza, którą oboje bali się przerwać, jednak ciekawość białowłosego zwyciężyła nawet obawę przed tym, co może usłyszeć.
- Więc czyj jest ten grób? - zapytał. - Oczywiście nie musisz mówić, jeśli nie chcesz. W końcu...
- Moich rodziców - przerwała mu Miyuki. - Teraz mieszkam u cioci. A ty? Straciłeś kogoś?
Shion zastanowił się nad odpowiedzią. Tak, stracił Safu, jednak czy aby na pewno można było nazwać stratą? Nie, przynajmniej nie w tym sensie o jaki go pytała Miyuki.
- Nie, nikogo - odparł.
Mimo tego, że był maj, pogoda była wietrzna a niebo zachmurzone. Shion oraz jego nowa znajoma ponownie szli w milczeniu, nie chcąc więcej przywoływać przykrych wspomnień. Nie minęło dziesięć minut, aż chłopak zorientował się, że prowadzi dziewczynę do swojego domu.
- Hej, chcesz się napić gorącej czekolady? - zaproponował z uśmiechem.
- Nie chcę się narzucać - mruknęła speszona.
- Co ty gadasz, jest przecież zimno, więc czekolada dobrze nam zrobi! O, patrz, to jest mój dom. Poznasz moją mamę - powiedział, łapiąc Miyuki za rękę. Nie wiedział, dlaczego to zrobił, jednak czuł, iż ta dziewczyna potrzebuje przyjaciół.
Od tamtej pory widzieliśmy się raz, może dwa. Dlaczego teraz przyszła akurat do mnie?
- Eh, no dobra. Więc co ci się śniło?
Dziewczyna pociągnęła nosem i uniosła głowę.
- Moi rodzice. Oni coś do mnie mówili i płakali, a ja nie mogłam nic zrobić. Potem pogrążyła ich ciemność, słyszałam krzyki i śmiech. Chciałam do nich pobiec, odnaleźć ich, jednak zaczęłam spadać. Ciągle spadałam i słyszałam jakieś szepty, którym towarzyszył ten śmiech. - Miyuki mówiła coraz szybciej, a w jej niebieskich oczach pojawiły się łzy. Shion przez chwilę stał, nie wiedząc, co ma zrobić, jednak w końcu objął dziewczynę, która się w niego wtuliła.
- Przepraszam, beksa ze mnie - powiedziała, gdy już wytarła ostatnie krople łez.
- Nie szkodzi - odparł białowłosy. - A teraz chodź, odprowadzę cię do domu.
Szli tak jak kiedyś, w milczeniu. Shion nadal się dziwił, iż Miyuki postanowiła przyjść akurat do niego. Przecież ledwo się znali. Gdy stanęli przed jej domem, spytał się o to.
- Nikt inny nie przyszedł mi do głowy - odpowiedziała, rumieniąc się lekko.
- A ciocia? Lub jakaś przyjaciółka?
- Sayu wyjechała, a ciocia by mnie nie zrozumiała. Kazałaby mi iść spać i więcej jej nie przeszkadzać.
Shion ponownie westchnął, lecz ze zdumieniem uznał, że cieszy się, iż Miyuki postanowiła z tym przyjść właśnie do niego.
- No, już dobrze. A teraz idź i spróbuj znowu zasnąć. - Poczekał jeszcze, aż dziewczyna wejdzie do domu i skierował się z powrotem do siebie. Idąc tak, drogą oświetloną tylko przez blask księżyca, ponownie zaczął wracać do rozmyślania o Nezumim. Były one zarówno przygnębiające jak i napawające szczęściem.
- Tak - szepną do siebie - Kiedyś się znowu spotkamy.
----------------------------------------------------------------------
Oesu, jak ja już dawno tu nie pisałam. Tak mi się jakoś zapomniało o tym, że w ogóle mam jakieś blogi. Niewybaczalne. D:
W każdym razie siedzę teraz u babci, więc mam dużo czasu na wymyślanie opowiadań. Chociaż muszę przyznać, że tęsknię za znajomymi. Jest takich parę osób, z którymi mam ogromną ochotę porozmawiać.
No ale cóż, telefon rozwalony. No i zarekwirowany przez rodziców (bo była burza, a ja nie odbierałam), więc nawet jak zadzwonić nie mam. :C
Eh... Miłego wieczoru i mam nadzieję, że wpis się spodoba. :*
- Hmm, o co chodzi? - mruknął zaspany chłopak. Otarł oczy i spojrzał na zegarek, który wskazywał czwartą nad ranem. Kto mógł go wołać o tej godzinie? Białowłosy zwlekł się z łóżka i wyjrzał przez okno. Na dole stała dziewczyna, której w pierwszej chwili nie rozpoznał. Miyuki, pomyślał, co ona tu robi?
- Co tu robisz? - zapytał, starając się mówić na tyle głośno, by go usłyszała, starając się przy tym nikogo nie obudzić.
- Stoję i czekam, aż zejdziesz - odparła z uśmiechem. Shion przez chwilę stał, nie wiedząc, co ma zrobić. W końcu podszedł do krzesła, założył spodnie oraz trampki i po cichu przemknął po schodach na dół. Z lekkim skrzypnięciem otworzył drzwi i chwilę później stał już przed Miyuki.
- To teraz mi wytłumaczysz, po co tu przyszłaś?
- Chciałam tylko z kimś pogadać...
- I dlatego wyrwałaś mnie z łóżka o czwartej rano?! - przerwał jej, podnosząc głos. Zdenerwowała go ta blondwłosa dziewczyna, którą ledwie znał. Mimo to, bardziej zdziwiła go własna reakcja. Zazwyczaj trudno było go wyprowadzić z równowagi, szczególnie po wydarzeniach sprzed trzech miesięcy.
To przez zmęczenie, usprawiedliwił się w myślach.
- No nie.. znaczy tak, ale ja...- Miyuki zaczęła się jąkać, spuszczając głowę. - Miałam koszmary i boję się znowu zasnąć - wyjaśniła.
Shion westchnął. Rześkie powietrze odegnało już całkowicie jego pragnienie powrotu pod ciepłą kołdrę, gdzie mógłby jeszcze trochę pospać nim wstanie słońce. Gdzie ja w ogóle poznałem tę dziewczynę? Ach, no tak, już pamiętam...
Był maj. Już prawie dwa miesiące minęły od upadku muru. Na dawnym głównym placu powstał cmentarz, gdzie ludzie zakopywali swoich bliskich, zmarłych na wskutek zarazy. Tak bowiem nazwano atak pszczół, które wysysały życie ze zdrowych ludzi.
Białowłosy szedł właśnie do domu, kiedy to zauważył dziewczynę, która w pośpiechu poruszała się w stronę cmentarza. Przez głowę przeszła mu myśl, by iść za nią. Zrobił to, choć sam właściwie nie wiedział dlaczego.
Dziewczyna zatrzymała się dopiero przy jednym z wielu grobów i przyklękła przed nim. Shion odczekał chwilę i podszedł bliżej, starając się, by dziewczyna go nie zauważyła.
- To ktoś z rodziny? - zapytał w końcu, kładąc rękę na jej ramieniu.
- Tak - odparła, po czym spojrzała na mnie wielkimi, niebieskimi oczami. Twarz miała ładną, jednak Shiona niespecjalnie pociągał jej wygląd.
Dziewczyna wstała, podciągnęła spodnie i przeczesała włosy.
- Jestem Miyuki - przedstawiła się, wyciągając dłoń w stronę chłopaka.
- A ja Shion - powiedział, ściskając jej drobną rękę.- Może chcesz się przejść?
- Chętnie.
Na ulicach nie było wiele osób, więc Shionowi i Miyuki towarzyszyła cisza, którą oboje bali się przerwać, jednak ciekawość białowłosego zwyciężyła nawet obawę przed tym, co może usłyszeć.
- Więc czyj jest ten grób? - zapytał. - Oczywiście nie musisz mówić, jeśli nie chcesz. W końcu...
- Moich rodziców - przerwała mu Miyuki. - Teraz mieszkam u cioci. A ty? Straciłeś kogoś?
Shion zastanowił się nad odpowiedzią. Tak, stracił Safu, jednak czy aby na pewno można było nazwać stratą? Nie, przynajmniej nie w tym sensie o jaki go pytała Miyuki.
- Nie, nikogo - odparł.
Mimo tego, że był maj, pogoda była wietrzna a niebo zachmurzone. Shion oraz jego nowa znajoma ponownie szli w milczeniu, nie chcąc więcej przywoływać przykrych wspomnień. Nie minęło dziesięć minut, aż chłopak zorientował się, że prowadzi dziewczynę do swojego domu.
- Hej, chcesz się napić gorącej czekolady? - zaproponował z uśmiechem.
- Nie chcę się narzucać - mruknęła speszona.
- Co ty gadasz, jest przecież zimno, więc czekolada dobrze nam zrobi! O, patrz, to jest mój dom. Poznasz moją mamę - powiedział, łapiąc Miyuki za rękę. Nie wiedział, dlaczego to zrobił, jednak czuł, iż ta dziewczyna potrzebuje przyjaciół.
Od tamtej pory widzieliśmy się raz, może dwa. Dlaczego teraz przyszła akurat do mnie?
- Eh, no dobra. Więc co ci się śniło?
Dziewczyna pociągnęła nosem i uniosła głowę.
- Moi rodzice. Oni coś do mnie mówili i płakali, a ja nie mogłam nic zrobić. Potem pogrążyła ich ciemność, słyszałam krzyki i śmiech. Chciałam do nich pobiec, odnaleźć ich, jednak zaczęłam spadać. Ciągle spadałam i słyszałam jakieś szepty, którym towarzyszył ten śmiech. - Miyuki mówiła coraz szybciej, a w jej niebieskich oczach pojawiły się łzy. Shion przez chwilę stał, nie wiedząc, co ma zrobić, jednak w końcu objął dziewczynę, która się w niego wtuliła.
- Przepraszam, beksa ze mnie - powiedziała, gdy już wytarła ostatnie krople łez.
- Nie szkodzi - odparł białowłosy. - A teraz chodź, odprowadzę cię do domu.
Szli tak jak kiedyś, w milczeniu. Shion nadal się dziwił, iż Miyuki postanowiła przyjść akurat do niego. Przecież ledwo się znali. Gdy stanęli przed jej domem, spytał się o to.
- Nikt inny nie przyszedł mi do głowy - odpowiedziała, rumieniąc się lekko.
- A ciocia? Lub jakaś przyjaciółka?
- Sayu wyjechała, a ciocia by mnie nie zrozumiała. Kazałaby mi iść spać i więcej jej nie przeszkadzać.
Shion ponownie westchnął, lecz ze zdumieniem uznał, że cieszy się, iż Miyuki postanowiła z tym przyjść właśnie do niego.
- No, już dobrze. A teraz idź i spróbuj znowu zasnąć. - Poczekał jeszcze, aż dziewczyna wejdzie do domu i skierował się z powrotem do siebie. Idąc tak, drogą oświetloną tylko przez blask księżyca, ponownie zaczął wracać do rozmyślania o Nezumim. Były one zarówno przygnębiające jak i napawające szczęściem.
- Tak - szepną do siebie - Kiedyś się znowu spotkamy.
----------------------------------------------------------------------
Oesu, jak ja już dawno tu nie pisałam. Tak mi się jakoś zapomniało o tym, że w ogóle mam jakieś blogi. Niewybaczalne. D:
W każdym razie siedzę teraz u babci, więc mam dużo czasu na wymyślanie opowiadań. Chociaż muszę przyznać, że tęsknię za znajomymi. Jest takich parę osób, z którymi mam ogromną ochotę porozmawiać.
No ale cóż, telefon rozwalony. No i zarekwirowany przez rodziców (bo była burza, a ja nie odbierałam), więc nawet jak zadzwonić nie mam. :C
Eh... Miłego wieczoru i mam nadzieję, że wpis się spodoba. :*
Ha, akcja się rozwija :P Uwaga: za duża przerwa między wpisami ;)
OdpowiedzUsuń