sobota, 21 lipca 2012

Rozdział III

- Shion! Shion!! HEJ, SHION, SŁYSZYSZ MNIE??!!
- Hmm, o co chodzi? - mruknął zaspany chłopak. Otarł oczy i spojrzał na zegarek, który wskazywał czwartą nad ranem. Kto mógł go wołać o tej godzinie? Białowłosy zwlekł się z łóżka i wyjrzał przez okno. Na dole stała dziewczyna, której w pierwszej chwili nie rozpoznał. Miyuki, pomyślał, co ona tu robi?
- Co tu robisz? - zapytał, starając się mówić na tyle głośno, by go usłyszała, starając się przy tym nikogo nie obudzić.
- Stoję i czekam, aż zejdziesz - odparła z uśmiechem. Shion przez chwilę stał, nie wiedząc, co ma zrobić. W końcu podszedł do krzesła, założył spodnie oraz trampki i po cichu przemknął po schodach na dół. Z lekkim skrzypnięciem otworzył drzwi i chwilę później stał już przed Miyuki.
- To teraz mi wytłumaczysz, po co tu przyszłaś?
- Chciałam tylko z kimś pogadać...
- I dlatego wyrwałaś mnie z łóżka o czwartej rano?! - przerwał jej, podnosząc głos. Zdenerwowała go ta blondwłosa dziewczyna, którą ledwie znał. Mimo to, bardziej zdziwiła go własna reakcja. Zazwyczaj trudno było go wyprowadzić z równowagi, szczególnie po wydarzeniach sprzed trzech miesięcy.
To przez zmęczenie, usprawiedliwił się w myślach.  
- No nie.. znaczy tak, ale ja...- Miyuki zaczęła się jąkać, spuszczając głowę. - Miałam koszmary i boję się znowu zasnąć - wyjaśniła.
Shion westchnął. Rześkie powietrze odegnało już całkowicie jego pragnienie powrotu pod ciepłą kołdrę, gdzie mógłby jeszcze trochę pospać nim wstanie słońce. Gdzie ja w ogóle poznałem tę dziewczynę? Ach, no tak, już pamiętam... 

Był maj. Już prawie dwa miesiące minęły od upadku muru. Na dawnym głównym placu powstał cmentarz, gdzie ludzie zakopywali swoich bliskich, zmarłych na wskutek zarazy. Tak bowiem nazwano atak pszczół, które wysysały życie ze zdrowych ludzi.
Białowłosy szedł właśnie do domu, kiedy to zauważył dziewczynę, która w pośpiechu poruszała się w stronę cmentarza. Przez głowę przeszła mu myśl, by iść za nią. Zrobił to, choć sam właściwie nie wiedział dlaczego.
Dziewczyna zatrzymała się dopiero przy jednym z wielu grobów i przyklękła przed nim. Shion odczekał chwilę i podszedł bliżej, starając się, by dziewczyna go nie zauważyła.
- To ktoś z rodziny? - zapytał w końcu, kładąc rękę na jej ramieniu.
- Tak - odparła, po czym spojrzała na mnie wielkimi, niebieskimi oczami. Twarz miała ładną, jednak Shiona niespecjalnie pociągał jej wygląd.
Dziewczyna wstała, podciągnęła spodnie i przeczesała włosy.
- Jestem Miyuki - przedstawiła się, wyciągając dłoń w stronę chłopaka.
- A ja Shion - powiedział, ściskając jej drobną rękę.- Może chcesz się przejść?
- Chętnie.
Na ulicach nie było wiele osób, więc Shionowi i Miyuki towarzyszyła cisza, którą oboje bali się przerwać, jednak ciekawość białowłosego zwyciężyła nawet obawę przed tym, co może usłyszeć.
- Więc czyj jest ten grób? - zapytał. - Oczywiście nie musisz mówić, jeśli nie chcesz. W końcu...
- Moich rodziców - przerwała mu Miyuki. - Teraz mieszkam u cioci. A ty? Straciłeś kogoś?
Shion zastanowił się nad odpowiedzią. Tak, stracił Safu, jednak czy aby na pewno można było nazwać stratą? Nie, przynajmniej nie w tym sensie o jaki go pytała Miyuki.
- Nie, nikogo - odparł.
Mimo tego, że był maj, pogoda była wietrzna a niebo zachmurzone. Shion oraz jego nowa znajoma ponownie szli w milczeniu, nie chcąc więcej przywoływać przykrych wspomnień. Nie minęło dziesięć minut, aż chłopak zorientował się, że prowadzi dziewczynę do swojego domu.
- Hej, chcesz się napić gorącej czekolady? - zaproponował z uśmiechem.
- Nie chcę się narzucać - mruknęła speszona.
- Co ty gadasz, jest przecież zimno, więc czekolada dobrze nam zrobi! O, patrz, to jest mój dom. Poznasz moją mamę - powiedział, łapiąc Miyuki za rękę. Nie wiedział, dlaczego to zrobił, jednak czuł, iż ta dziewczyna potrzebuje przyjaciół.

Od tamtej pory widzieliśmy się raz, może dwa. Dlaczego teraz przyszła akurat do mnie? 
- Eh, no dobra. Więc co ci się śniło? 
Dziewczyna pociągnęła nosem i uniosła głowę.
- Moi rodzice. Oni coś do mnie mówili i płakali, a ja nie mogłam nic zrobić. Potem pogrążyła ich ciemność, słyszałam krzyki i śmiech. Chciałam do nich pobiec, odnaleźć ich, jednak zaczęłam spadać. Ciągle spadałam i słyszałam jakieś szepty, którym towarzyszył ten śmiech. - Miyuki mówiła coraz szybciej, a w jej niebieskich oczach pojawiły się łzy. Shion przez chwilę stał, nie wiedząc, co ma zrobić, jednak w końcu objął dziewczynę, która się w niego wtuliła.
- Przepraszam, beksa ze mnie - powiedziała, gdy już wytarła ostatnie krople łez.
- Nie szkodzi - odparł białowłosy. - A teraz chodź, odprowadzę cię do domu.
Szli tak jak kiedyś, w milczeniu. Shion nadal się dziwił, iż Miyuki postanowiła przyjść akurat do niego. Przecież ledwo się znali. Gdy stanęli przed jej domem, spytał się o to.
- Nikt inny nie przyszedł mi do głowy - odpowiedziała, rumieniąc się lekko.
- A ciocia? Lub jakaś przyjaciółka?
- Sayu wyjechała, a ciocia by mnie nie zrozumiała. Kazałaby mi iść spać i więcej jej nie przeszkadzać.
Shion ponownie westchnął, lecz ze zdumieniem uznał, że cieszy się, iż Miyuki postanowiła z tym przyjść właśnie do niego.
- No, już dobrze. A teraz idź i spróbuj znowu zasnąć. - Poczekał jeszcze, aż dziewczyna wejdzie do domu i skierował się z powrotem do siebie. Idąc tak, drogą oświetloną tylko przez blask księżyca, ponownie zaczął wracać do rozmyślania o Nezumim. Były one zarówno przygnębiające jak i napawające szczęściem.
- Tak - szepną do siebie - Kiedyś się znowu spotkamy.
----------------------------------------------------------------------
Oesu, jak ja już dawno tu nie pisałam. Tak mi się jakoś zapomniało o tym, że w ogóle mam jakieś blogi. Niewybaczalne. D:
W każdym razie siedzę teraz u babci, więc mam dużo czasu na wymyślanie opowiadań. Chociaż muszę przyznać, że tęsknię za znajomymi. Jest takich parę osób, z którymi mam ogromną ochotę porozmawiać.
No ale cóż, telefon rozwalony. No i zarekwirowany przez rodziców (bo była burza, a ja nie odbierałam), więc nawet jak zadzwonić nie mam. :C
Eh... Miłego wieczoru i mam nadzieję, że wpis się spodoba. :* 

sobota, 16 czerwca 2012

Rozdział II

Chaos był jeszcze większy, niż przed zburzeniem muru. Ludzie nadal nie potrafili zrozumieć, co się stało. Ich spokój i harmonia runęły wraz z murem oddzielającym No. 6 od świata nędzy i brudu.
Ludzie przestali być kontrolowani, władza upadła. Czy ponownie nastanie czas wojen, czy może już nigdy nie trzeba będzie sięgać po broń? Nie, to się już nie stanie. Na świecie pozostało już zbyt mało istot, by toczyć jakiekolwiek wojny. .
Tylko sześć miast zamieszkanych przez ludzi. O tym szóstym można by powiedzieć, że już przestało istnieć. Straciło już swoje granice, zakład karny został zniszczony i nikt tam więcej nie trafi, gdyż wraz z nim została zniszczona Matka, która była mózgiem tego miasta.
Nezumi nadal pamiętał więzienie, do którego trafił i z którego udało mu się uciec. Nie zapomniał także o Shionie, chłopaku, który go uratował. I którego spotkał cztery lata później. Shion zamieszkał u niego i razem udało im się zniszczyć zakład. Stało się to trzy miesiące temu. Po tym wydarzeniu Nezumi już nie widział się ze swoim... no właśnie, kim? Przyjacielem a może ukochanym? Tak, niewątpliwie Nezumi pokochał Shiona, jednak nie wiedział czy chłopak odwzajemnia jego uczucie.
Ale te miesiące spędzone razem zbliżyły ich do siebie. Jeszcze nigdy Nezumi nie pozwolił, by ktoś był tak blisko niego. A ten białowłosy chłopak poznał całe jego wnętrze. Shion.. wesoły, naiwny i pełen nadziei.
 Nezumi szedł zakurzoną ulicą a koncik jego ust drgnął, gdy przypomniał sobie o czasie, który spędzili razem. Shion myjący psy Psiary. Shion czytający Hamleta. Shion gotujący w jego domu. Shion broniący go w zakładzie... Nie, już dosyć, nakazał sobie Nezumi. On odszedł, wrócił do domu, gdzie jest komuś potrzebny. Zresztą... pewnie  nie zapomniał jeszcze o Safu.
Nezumi nie mógł powstrzymać prychnięcia. Przypominajc sobie Safu, czuł zazdrość. Ona kochała Shiona, a i on zrobił by dla niej wszystko. Miłość, co za banalne i zarazem skomplikowane uczucie...
Zbyt zamyślony, by dostrzec to, co dzieje się wokół niego, Nezumi nie zauważył chłopaka, który wyszedł zza rogu. Zbyt późno spróbował się usunąć mu z drogi i wpadł na niego, po czym wraz z nim upadł na ziemię.
- Och, przepraszam - mruknął chłopak, wstając i otrzepując zakurzony płaszcz. Spod kaptura wysunął mu się kosmyk białych włosów i przez chwilę Neumi mógłby przysiąc, że jego serce na sekundę stanęło. On także wstał i również się otrzepał. Powoli spojrzał na chłopaka i cała nadzieja prysła jak bańka mydlana. To nie był Shion.
Jak w ogóle mogłem pomyśleć, że to on? Przecież wrócił do rodziny, tam gdzie jest jego miejsce.
A jednak tam, w głębi serca, Nezumi czuł, że kiedyś znowu zobaczy białowłosego chłopaka, którego zapragnął chronić.
-------------------------------------------------------------------------

Przed chwilą skończyłam po raz setny oglądać serię. Awww, jak ja kocham te anime. ♥


wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział I

Ile to już minęło od naszego ostatniego spotkania? Od obietnicy, którą mi złożył? Najwyżej trzy miesiące. Ale dla mnie te trzy miesiące minęły jak trzy lata. Jego cudny głos, granatowe włosy i oczy, szare i przenikliwe, potrafiące wychwycić nawet najdrobniejszy szczegół. Wiem, że jest on dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Gdyby nie on, byłbym głupim i naiwnym dzieciakiem. To dzięki niemu jestem tym, kim jestem. I cieszę się z tego. Martwi mnie jedynie to, że do tej pory się nie odezwał. Nie widziałem też żadnych z jego szczurzych robotów. 
Gdy zamykam oczy, czuję ciepło naszego ostatniego pocałunku. Czyżby to był nasz ostatni? Nie, przecież obiecał, że jeszcze się spotkamy...
Po wyzwoleniu No.6, zamieszkałem z matką. Ona naprawdę się o mnie martwiła i czasami jeszcze spogląda w moją stronę z troską i obawą, że znowu mnie straci. Ja staram się jej pomagać w piekarni oraz domu. Wiedziemy teraz spokojne życie, ale brakuje mi Psiary i jej psów, a przede wszystkim brakuje mi Nezumiego

Shion odgarnął kosmyk włosów, który wpadł mu do oczu, gdy pochylał się nad swoim pamiętnikiem. Zaczął go pisać po zburzeniu zakładu karnego. Po pożegnaniu z Nezumim i odejściu Safu...
Chłopak przez chwilę wpatrywał się w kartki papieru, po czym uśmiechnął się do siebie. Wspomnienia tego wydarzenia zaczynały się lekko zacierać, lecz nadal pamiętał śpiew, który przywrócił mu życie. Śpiew najlepszej przyjaciółki i kogoś, kto znaczył znacznie więcej.
Shion zamknął pamiętnik i włożył go do szuflady. Przeciągnął się, spoglądając na zegarek. Minęła północ i zmęczenie po całym dniu pracy ogarnęło go falą senności. Nim poszedł spać, szeroko uchylił okno, w które bębniły krople deszczu. Pogoda była identyczna, co przy pierwszym spotkaniu z Nezumim. Shion ponownie się uśmiechnął, tym razem smutno, na wspomnienie tych chwil, które zmieniły całe jego życie.
Nie, dość! Nie powinienem już tego rozpamiętywać. To już przeszłość. A może... Może Nezumi na mnie czeka. Czeka aż do niego wrócę...
Z tą myślą zasnął, nie zdążywszy się nawet przykryć kołdrą.
-------------------------------------------------------------------------

Pokusa, by pisać o dalszych losach Shiona i Nezumiego była dla mnie zbyt słodka, abym mogła z niej zrezygnować. No więc piszę, myślę i ryczę. Nie wiem czy zrobić z tego dramat, czy zakończyć happy endem. Decyzja trudna, ale trzeba ją będzie wkrótce podjąć. Mam nadzieję, że historia napisana przeze mnie was zaciekawi i naprawdę poczujecie, że bohaterami są Shion i Nezumi. c: